Menu







....Lato, to spokojna, dostatnia dojrzałość, to Słońce - energia na wszystkie pozostałe pory roku. To Wakacje - czas marzeń, odpoczynku, miłego lenistwa. Lato - wakacyjna przygoda, gorące, słoneczne dni, gwiaździste, parne noce, śpiew słowika, zapach świeżego siana, kwitnących lip, ziół i maciejki. Srebrem i złotem mieniące się łany zbóż. O świcie budzi Cię świergot ptaków w soczystej zieleni drzew i szmer strumienia....



Było na ziemi takie miejsce, do którego wracałam myślami,
kiedy było mi smutno i źle, kiedy życie stawało się zbyt ciężkie.

Było to miejsce, w którym kiedyś spędziłam kilka lat mojego życia.
W okresie tym czytywałam ANIĘ Z ZIELONEGO WZGÓRZA,
MAŁEGO KSIĘCIA, PRZYGODY WESOŁEGO DIABŁA itp. książki.
Miałam tam wtedy swoje zaczarowane, cudowne miejsca,
które były scenerią niezwykłych historii, a główną ich bohaterką byłam ja.
Przez liście drzew zaczarowanego lasu przenikały tajemniczo promienie
słoneczne, które ogrzewały mieszkające we mchach i siwych trawach
przyjazne mi leśne stworki.
Bujne krzewy wokół domu były dziką dżunglą, pełną dzikich zwierząt,
albo stawały się zaczarowanym ogrodem,
w którym mieszkałam wraz ze swymi lalkami.
Tak było wiele lat temu Aż pewnego dnia, kiedy było mi bardzo smutno i źle postanowiłam to miejsce odwiedzić.
I pojechałam tam.
I okazało się, że nie jest już ono takie, jakie było w moich wspomnieniach.
Dom, w którym mieszkałam jeszcze ciągle stoi, ale..
Jest to już ruina, która nawet nie
przypomina tego domu sprzed lat.
Otaczające go cudowne świerki wycięto.
Pachnący jesienią jabłkami sad za domem już nie jest sadem.
Pozostało po nim kilka do połowy zaschniętych kikutów drzew.
Mój zaczarowany, przyjazny mi las może jest ciągle zaczarowany,
ale na pewno nie mieszkają tam cudne, łagodne bajkowe stworki.
Jeżeli mieszkają tam jeszcze jakieś postacie z bajek to na pewno są to
złe czarownice, złośliwe duchy itp.
Promienie słoneczne nie mogą przebić się przez gęstwinę krzewów i drzew,
aby ogrzać
fioletowe wrzosy, zielone paprocie i delikatne trawy.
Ich zresztą już tam niema.
Gruba warstwa czarnych, zbutwiałych liści pokrywa ziemię.
Nawet nie można sprawdzić, czy rosną tam jeszcze jakieś rośliny,
ponieważ lasek ten ogrodzony został drutem kolczastym.
I zrobiło mi się tak bardzo, bardzo smutno, że zapłakałam.
I zrozumiałam, że należy zaakceptować to, co zmienia się z upływem czasu.
Ale pojawiło się pytanie:
DOKĄD TERAZ MOGĘ WRÓCIĆ, KIEDY JEST MI BARDZO ŹLE?
Nie potrafię sobie na nie odpowiedzieć. I być może dorosłam,
ale czy jest mi przez to łatwiej?
Sama nie wiem.
-M-

2004-09-04 11:41:5