Menu










... DOBRA WALKA to ta, którą podejmujemy w imię naszych marzeń, a marzenia jak pisze w tej samej książce są pokarmem dla duszy i mimo wielu rozczarowań i porażek, trzeba marzyć, w przeciwnym razie nasza dusza umiera...


Wiele lat temu, pewnego sierpniowego poranka, przyszła na świat dziewczynka.
Cała rodzina była z tego powodu bardzo szczęśliwa. Bardzo, bardzo szczęśliwa, bo...
Kilka miesięcy wcześniej, kiedy rodzice stwierdzili, że ma powiększyć się ich rodzina,wcale nie byli z tego powodu zadowoleni.
Mieli już po prawie 40 lat i dwójkę 12-letnich bliźniąt-chłopca i dziewczynkę.
Twierdzili, że nie chcą mieć już więcej dzieci. Czasy były ciężkie, w domu nie przelewało się. Jeszcze jedno dziecko mogło sprawić tylko dodatkowe kłopoty.
Była nawet mowa o aborcji.
Jednak ich córka bardzo lubiła opiekować się maluchami. Odwiedzała wszystkich znajomych, którzy mieli małe dzieci, kupowała im prezenty i słodycze,
oczywiście na miarę swoich skromnych możliwości.
Dlatego stwierdzono, że będzie ona bardzo szczęśliwa mając w domu młodsze rodzeństwo. Pogodzono się z tym, co miało nastąpić.
Pewnego dnia dziewczynka wróciła ze szkoły z gorączką. Położono ją do łóżka. Po kilku dniach odwieziono do szpitala. Po następnych kilku dniach dziewczynka zmarła.
Chłopiec, kiedy mu o tym powiedziano rozchorował się. Rodzice byli zrozpaczeni.
Na szczęście chłopiec dość szybko wyzdrowiał.
Podczas pogrzebu, matka poczuła pierwsze ruchy nienarodzonej. Mówiła później, że to jeszcze nieurodzone dziecko chciało ją pocieszyć.
I właśnie, dlatego, w tym sierpniowym dniu radość rodziny nie miała granic.
Brat całował małą siostrzyczkę. Ojciec płacząc całował żonę i córkę, obaj dziękowali za szczęśliwe narodziny.
I to właściwie już wszystko. Ot, historia, jakich wiele.Dodam tylko, że dziecku temu dano na imię Mirosława