
|
| .....Kilka
godzin spędzone wspólnie mija jak jedna chwila.
Płonący w kominku ogień grzeje i podkreśla magiczną atmosferę tych
spotkań. Rozstając się, już czekają następnego spotkania.
Miło jest robić to, co się lubi.
|
|
|
|
 |
Wykorzystać
szansę!
Autor:
Mira U.
Kilka miesięcy temu, napisałam o radości, jaką daje grupie kilku
osób
wspólne śpiewanie.
Artykuł ten, pewna osoba skomentowała tak:
„Artykuł wpadł mi przypadkiem i bardzo mi
się spodobał, bo tego właśnie szukam żeby też tak się
spotykać
z takimi ludźmi tylko jak do Nich trafić??? Dajcie znać , z góry dzięki
to mój….”
|
Nie
pamiętam już czy odpisałam. I jeśli tak właśnie było, to powodem
nie było lekceważenie tej osoby, czy moje lenistwo. Po prostu, nie
bardzo wiedziałam, jaką mogłabym jej dać receptę. Zresztą i dzisiaj nie
wiem.
Przypomniałam sobie o tym w czasie lektury innego artykułu na podobny
temat.
Autorka pisze w nim o „spektaklu” zwanym życiem i rolach nam w nim
wyznaczonych.
Porównanie życia do sztuki teatralnej wydaje mi się bardzo trafne.
Rzecz w tym, że nie każda rola przypada nam do gustu, nie w każdej
czujemy się do końca dobrze.
Mowa tutaj pracy, która nie daje satysfakcji, o rodzinie, w której nie
liczy się nasze zdanie i o tym podobnych sytuacjach.
I o ile aktor w teatrze gra rolę, jaką mu przypisano, przez jakiś czas,
o tyle nasz „spektakl” może trwać bardzo długo, nawet przez całe życie.
W takim przypadku prędzej czy później, przyjdzie frustracja, a wraz z
nią zniechęcenie.
Aby do tego nie doszło, trzeba bez względu na wszystko wierzyć, że to,
co najlepsze, jeszcze przed nami.
Trzeba wierzyć i mieć oczy szeroko otwarte, aby nie przegapić szansy na
zmianę nie bardzo lubianej roli.
I tutaj dochodzę do sedna sprawy, o której była mowa na wstępie.
Uświadomiłam sobie, jaką drogą doszłam do tego wspomnianego wyżej,
śpiewania.
Otóż zaproponowano mi udział w zebraniu Klubu, gdzie spotykali się
ludzie, którzy chcieli nauczyć się czerpania radości z małych sukcesów
w codziennym życiu.
Odkryłam wtedy, że nawet najdrobniejsze wydarzenie, takie jak dobra
ocena przyniesiona przez moje dziecko, ciasto upieczone przeze mnie bez
wyraźnej okazji, przypadkowy uśmiech nieznajomej osoby skierowany do
mnie, kwiaty w wazonie i wiele innych zupełnie błahych z pozoru spraw,
może spowodować, że świat jest piękniejszy, że ludzie zaczynają mnie
postrzegać jako niezmiernie interesującą, sympatyczną osobę, moje
towarzystwo sprawia wielu osobom przyjemność.
Poznałam tam wiele osób w różnym wieku, o różnych zainteresowaniach. I
tam też poznałam osoby, które uznały, że wspólne śpiewanie może być
bardzo przyjemnym sposobem spędzania wolnego czasu.
No i tak się to się zaczęło. Ale wszystko ma swój kres. Już nie
spotykamy się w tej grupie, aby wspólnie śpiewać.
Ale za to śpiewam w chórze!
Wprowadziła mnie do tego chóru osoba poznana w Klubie.
O co w tym wszystkim chodzi?
To proste, chodzi o to, że wykorzystałam jakąś, daną mi przez życie
szansę. Mogę robić to, co kocham, co daje mi satysfakcję i odskocznię
od szarości dnia.
Przez wszystkie lata mojego życia, które minęły,
z pewnością straciłam tych szans wiele. Nie byłam świadoma, że
szczęściu należy pomóc.
Teraz to wiem i chcę powiedzieć, że to szczęście jest tuż obok. Ono
patrzy i czeka. Musisz mu pomóc. Musisz uwierzyć, że czeka też na
Ciebie. Daj sobie szansę, nie przegap okazji, która może się drugi raz
nie powtórzyć.
Nie ma gotowej recepty na szczęście. Niemniej każdy, absolutnie każdy
ma szansę je odnaleźć.
Nie należy się zamykać na to, co może z pozoru wydawać się takie
zwyczajne, nieistotne, mało ważne. Nikt nie wie gdzie spotka to, na co
czeka.
Ja swoją szansę, może już tę ostatnią, znalazłam w Klubie. Tutaj
zaczęła się moja rola, którą lubię, która sprawia mi satysfakcję.
Wreszcie znalazłam się w osadzie spektaklu, który mi zupełnie odpowiada.
Życzę Wam, abyście wkrótce mogli powiedzieć o swoim życiu to samo. |
|
|
|